[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ŚCIEŻKĄ NAUKI DO BOGA
Autor bp Andrzej Siemieniewski
Wydawnictwo FRONDA
SPIS TREŚCI
WSTĘP
5
A. HISTORYCZNE ŹRÓDŁA DUCHOWOŚCI PRZYRODNIKA
7
B. SZLAKIEM ENCYKLIKI
FIDES ET RATIO
13
ROZDZIAŁ 1; Z LINIJKĄ I CYRKLEM NA DRODZE DO BOGA
23
A.ABY LEPIEJ POZNAĆ BOGA, BĄDŹ MATEMATYKIEM
26
B.PRZYGOTUJ SWA DUSZĘ PRZEZ GEOMETRIĘ
40
C. NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN
56
D.WYKŁADY DLA ANIOŁÓW I ŚWIĘTYCH
66
E. PRZEZ ASTRONOMIĘ KU STWÓRCY NIEBIOS
86
F. ZE WSCHODU NA ZACHÓD
108
ROZDZIAŁ 2; JAK ŚW. AUGUSTYN DOSŁOWNIE ZROZUMIAŁ KSIĘGĘ RODZAJU
111
A.NAUKOWE ZŁUPIENIE EGIPCJAN
117
B.WYZNANIA PRZYRODNIKA
125
C. RZECZ O METODZIE: CZYTAĆ BIBLIĘ CZY BADAĆ ŚWIAT?
139
D.WIĘCEJ PYTAŃ NIŻ ODPOWIEDZI
147
E. KREACJONISTA CZY EWOLUCJONISTA?
154
F. DOSŁOWNOŚĆ BIBLIJNEJ ALEGORII
162
G.DOPEŁNIENIE MIARY PIĘKNA
167
H. KOŚCIÓŁ NA KSIĘŻYC
176
ROZDZIAŁ 3; OD WOJENNEGO CHAOSU DO PAPIEŻA MATEMATYKA
181
A.NAUKA W EPOCE CHAOSU
181
B.ZADANIE DLA NIEBOSZCZYKA
192
C. PRZEZ BIBLIĘ
I
PRZEZ ARYTMETYKĘ
1
97
D.MAUR Z MOGUNCJI
210
E. MARIAŻ TEOLOGII Z MATEMATYKĄ W ŚREDNIOWIECZNYM RENESANSIE
220
F. FIZYKA GWIEZDNA I ŚPIEWANA
233
G.ARYTMETYCZNY JĘZYK KSIĘGI STWORZENIA
242
H. WIELKI MATEMATYCZNY FINAŁ PIERWSZEGO TYSIĄCLECIA
257
ROZDZIAŁ 4; ŚREDNIOWIECZNA ASTROFIZYKA
265
A.KOSMICZNI SĄSIEDZI
267
B.ZIEMIA JAK PIŁKA OKRĄGŁA
276
C. CZYŻBY JEDNAK PŁASKA?
290
D.JAK NARYSOWAĆ SIŁĘ GRAWITACJI?
295
E. OPISY EFEKTÓW GRAWITACYJNYCH
300
F. ZNIKOMOŚĆ ZIEMI W OGROMNYM KOSMOSIE
308
G.ŚREDNIOWIECZNA CZASOPRZESTRZEŃ
331
H. A JEDNAK SIĘ KRĘCI!
343
ROZDZIAŁ 5; EPILOG, CZYLI ILE DIABŁÓW ZMIEŚCI SIĘ NA OSTRZU SZPILKI
349
A. WITRAŻE Z EINSTEINEM
351
B.MATEMATYKA DLA PAPIEŻY, BISKUPÓW, KSIĘŻY I MNICHÓW
358
C. POŻYTEK DLA KOŚCIOŁA Z DZIEŁA KOPERNIKA
367
D.GALILEUSZ OBROŃCĄ TRADYCJI KOŚCIOŁA
373
BIBLIOGRAFIA
387
1. ŹRÓDŁA
387
2. OPRACOWANIA
397
5
WSTĘP
Chrześcijanie [są\ duchowi i rozumni zarazem
1
.
(papież św. Leon Wielki)
Kiedy w teologii duchowości pada pytanie o drogę wiodącą do spotkania Boga, zwykle jak
najsłuszniej w odpowiedzi podaje się wiarę. To ona jest przecież pierwszym sposobem
wejścia w „żywą i osobistą relację z Bogiem żywym i prawdziwym" (KKK 2558). A jednak
Jan Paweł II w encyklice
Fides et ratio
swoje podsumowanie niezmiennej od dwudziestu
wieków Tradycji Kościoła dotyczącej wznoszenia się ku Bożej prawdzie zaczął od
obrazu
dwóch
skrzydeł. Obok skrzydła wiary jest też jeszcze drugie, rozum, pozwalający
człowiekowi wzlecieć do spotkania z Bogiem.
Celem tej pracy będzie przedstawienie i rozważenie wybranych przykładów
zaczerpniętych z historii Kościoła, poczynając od starożytności po kres średniowiecza,
odnoszących się do rozumu traktowanego jako droga wznoszenia się duszy do Boga.
Rozum
[ratio)
to pojęcie bardzo szerokie i zwykle
1
„[...] spiritales et rationabiles christiani", Leon Wielki,
Kaznie 4,
1: CCL 138,16-17 (PL 54,149).
6
stosowano je w filozoficznych dociekaniach dotyczących natury Boga lub istoty
człowieczeństwa. Tutaj chcemy jednak zdecydowanie zawęzić pole naszych
zainteresowań: będzie nas zajmować tylko i wyłącznie ten aspekt działalności rozumnej
natury człowieka, który dziś nazywamy naukami ścisłymi czy przyrodniczymi (wraz z
matematyką stosowaną), co dawniej często określano mianem filozofii naturalnej
(phi-
losophia naturalis).
Problem, który sobie postawimy, można sformułować następująco:
Czy matematyczno-przyrodnicze odkrycia rozumu ludzkiego były przyjmowane w
historii duchowości katolickiej jako pomoc w drodze do Boga? Na ile więc faktycznie
przeżywano je jako jedno z dwóch skrzydeł, pozwalające ojcu starożytnego Kościoła lub
średniowiecznemu mnichowi wznieść się do tronu Bożej obecności? Czy uda się znaleźć
wystarczająco wyraźne ślady takiej duchowości, którą niektórzy nazywają duchowością
naukową (
a scientific spirituality)?
Zapewne łatwiej byłoby znaleźć współczesne nam przykłady kształtowania
duchowości chrześcijańskiej, wykorzystującej aktywne zainteresowanie naukami
ścisłymi: matematyką i matematycznie opisanym przyrodoznawstwem. Czy jednak jest
to tylko fenomen czasów najnowszych? Czy dawniejsze wieki chrześcijańskie nie mogą
dostarczyć nam podobnego materiału? Na jakie świadectwa w tej kwestii się natkniemy,
gdy zajrzymy do dzieł autorów starożytnych i średniowiecznych? To ostatnie pytanie
jest tym bardziej intrygujące, jeśli weźmie
7
się pod uwagę rozpowszechnione w tej mierze popularne mity i nieuzasadnione
uprzedzenia. Sięgnijmy po przykład.
A. HISTORYCZNE ŹRÓDŁA DUCHOWOŚCI PRZYRODNIKA
Wydana w 2007 roku
Historia fizyki
2
przyciąga wzrok barwnymi ilustracjami na okładce.
Pierwsza z nich to zdjęcie tunelu akceleratora cząstek elementarnych w Europejskiej
Organizacji Badań Jądrowych (CERN).Tuż obok znajduje się fascynująca astronomiczna
fotografia Mgławicy Kraba z roku 1999. Razem dokumentują zdumiewające osiągnięcia
współczesnej nauki w badaniach nad najmniejszymi i największymi strukturami naszego
świata. Ponieważ książka traktuje o historii fizyki, a nie tylko o jej teraźniejszości, to zaraz
poniżej na okładce widnieje rycina przedstawiająca doświadczenie elektryczne wykonane w
połowie XVIII wieku przez francuskiego fizyka, Jeana Antoine'a Nolleta.
Jest jeszcze ilustracja czwarta. Na pierwszy rzut oka wydaje się dotyczyć
średniowiecznej astronomii. Jest na niej i Słońce, i Księżyc, widać charakterystyczny habit
średniowiecznego mnicha. Dostrzegamy nawet symboliczny szkic czegoś, co mogłoby
wyglądać jak mechanizm poruszający niebiańską maszynerię. Zachodzi tu jednak
fundamentalna różnica w porównaniu z poprzednimi trzema ilustracjami. Tamte
dokumentowały
2
A.K. Wróblewski,
Historiafizyki. Od czasów najdawniejszych do współczesności,
Warszawa 2007.
8
badania naukowe widziane oczami autentycznych bohaterów zmagań o postęp wiedzy i
powstały w czasie, gdy tych badań dokonywano. Ta ostatnia zaś powstała czterysta lat po
zakończeniu średniowieczu.To intrygujące, jako że średniowiecznych szkiców i rycin
dotyczących stanu ówczesnej wiedzy astronomicznej nie brakuje. A jednak nie sięgnięto po
żaden z nich, lecz po drzeworyt wykonany pod koniec XIX wieku, a więc w historycznej
perspektywie — całkiem niedawno. Dlaczego? Być może przez przypadek natknęliśmy się
na świadectwo pewnego przedziwnego podejścia do średniowiecza w naszych czasach,
podejścia nacechowanego stereotypami i nieudokumentowanymi opiniami. Co właściwie
ilustruje
ta rycina?
Oto ona w swojej oryginalnej postaci
3
: widzimy okrąg płaskiej Ziemi pokrytej pagórkami,
lasami i wioskami, w oddali - wieże kilku kościołów. Wszystko to przykryte zaś, niczym misą,
półkulą nieba, na której widnieją malutkie mrugające gwiazdki, do tego większy nieco sierp
Księżyca i słoneczna tarcza z wyraźnie wyrysowaną twarzą. Na pierwszym planie
umieszczono postać mnicha: w swojej wędrówce dotarł właśnie do krańców świata, do tego
miejsca w przytulnym średniowiecznym kosmosie, gdzie dach nieba styka się z podłogą
ziemi. Ciekawski mnich wystawił głowę poza niebiańskie sklepienie i podziwia kosmiczną
maszynerię wprawiającą firmament w ruch.
3
C. Flammarion,
Uatmosphere: météorologie populaire,
Paris 1888, s. 163.
9
Rys. 1. Rycina powstała na potrzeby
Meteorologii popularnej
C. Flam- mariona (wyd. 1888),
błędnie przyjmowana za niemiecki drzeworyt z początków XVI wieku
4
Sam pamiętam ten wizerunek ze szkolnego podręcznika. Wspominam
też wrażenie, jakie wywierał wtedy na nas, uczniach: oto jak
średniowieczni uczeni wyobrażali sobie
wszechświat. W
Historii fizyki
w dalszym ciągu zapewnia się czytelnika, tym razem już
studenta: „Ilustracja ta bardzo dobrze
4
Ilustracja za:
http://upload.wikimedia.Org/wikipedia/commons/8/87/
Flammarion.jpg (2008).
10
oddaje średniowieczne wyobrażenia"
5
. A w pewnym amerykańskim czasopiśmie z 2005 roku
znalazłem przypadkowo rzuconą uwagę: „W ciemnym średniowieczu powszechnie wierzono,
że Ziemia jest płaska. Był nawet znany powszechnie drzeworyt przedstawiający człowieka,
który wystawia głowę poza granicę płaskiej Ziemi, aby zobaczyć, jak jest ona
skonstruowana"
6
.
W latach szkolnych nikt z nas nie wiedział oczywiście, że ilustracja ta nie pochodzi ze
średniowiecza, ani nawet w ogóle z odległych stuleci. Nikt z nas nie podejrzewał, że
powstała dopiero na potrzeby wydanej w 1888 roku
Meteorologii popularnej
Camille'a
Flammariona i
że fałszywie
przyjmowano ją przez tyle lat za niemiecki drzeworyt z
początków XVI wieku. Przecież podpisano ten obraz słowami: „Legenda mówi: pewien
średniowieczny misjonarz opowiada, że znalazł miejsce, gdzie spotyka się niebo z Ziemią"
7
.
Nasuwa się niepokojące pytanie: Dlaczego nie sięgnięto po autentyczne ryciny
zamieszczane w średniowiecznych podręcznikach akademickich? Przecież źródłowych
wydań nie brakuje. Szkoda więc, że mało kto wie, iż uczeni średniowiecza przedstawiali
graficznie mechanizm zaćmień Słońca i Księżyca w sposób nieodbiegający od znanego nam
dzisiaj oraz
5
A.K. Wróblewski,
Historiafizyki...,
s. 72.
6
E. Buchanan,
The Tomato Effect,
„The Sport Supplement" 1.13 (2005) nr 4 (czasopismo wydawane przez
United States Sports Academy).
7
„La légende dit: Un missionnaire du moyen âge raconte qu'il avait trouvé le point où le ciel et la Terre se
touchent", C. Flammarion,
L 'atmosphère...,
s. 163.
11
że szkicowali wyjaśnienia problemu chodzenia człowieka po kulistej Ziemi
8
. Oczywiście
odwołanie się do okładki
Historii fizyki
to tylko przykład szerszego zjawiska. Nawet
najbardziej znane osobistości ze świata nauki przyjmują przedziwne postawy, kiedy pada
hasło „nauka średniowieczna". Najsłynniejszy astrofizyk naszych czasów, Stephen Hawking,
pisze o czasach, kiedy „uważano za oczywiste, że Ziemia jest płaska". Co to za czasy,
wyjaśnia się natychmiast: dopiero „od czasów Kopernika i Galileusza musimy się pogodzić z
koncepcją, że Ziemia jest
8
Takie podejście do historii jest tym bardziej dziwne, kiedy uświadomimy sobie, że nie brakuje w
literaturze znakomitych zbiorów stosownych materiałów na ten temat. Warto wskazać choćby książkę
Barbary Obrist,
La cosmologie médiévale: textes et immages,
t. I:
Les fondements antiąues,
Fi- renze 2004.
Książka ta zawiera 118 reprodukcji dokumentujących poziom nauki starożytnej i średniowiecznej, w tym
ilustracje z wczesnego średniowiecza chrześcijańskiego. Na przykład rysunek 33 to szkic zaćmienia Słońca
z IX w., przedstawiający pozycje w przestrzeni trzech ciał:
Terra, Sol, Luna.
Zaznaczono tam
umbra terrae,
czyli cień rzucany przez Ziemię w przestrzeń kosmiczną. Rysunek 36 to szkic zaćmienia Księżyca, również
z IX w., przedstawiający pozycje w przestrzeni kosmicznej tych samych trzech ciał. Zaznaczono tam bieg
promieni słonecznych zasłanianych przez kulę ziemską rzucającą cień na Księżyc. Rysunki 65-67 (z tego
samego okresu) przedstawiają kierunek padania kropli deszczu na powierzchnię okrągłej Ziemi. Przedsta
wiają poglądowo działanie siły grawitacji skierowanej zawsze do środka Ziemi (pokrywającego się
według ówczesnych poglądów ze środkiem kosmosu): gdyby krople deszczu nie spadały zawsze
prostopadle do powierzchni Ziemi na całym obszarze kuli ziemskiej, to na niektórych obszarach deszcz
mijałby Ziemię, padając równolegle do jej powierzchni. Tego typu szkice z czasów Karola Wielkiego są
świadectwem umiejętności odzwierciedlenia na płaskiej powierzchni trójwymiarowej kuli ziemskiej („la
représentation tridimensionnelle d'un globe terrestre", „un globe terrestre perçu dans une perspective {
vol d'oiseau", s. 110).
12
kulista"
9
, pisze Hawking wbrew historycznej prawdzie. To tylko jeden przykład spośród
wielu.
Dlatego przystępując do opisu spotkania starożytnego i średniowiecznego
chrześcijaństwa z naukami przyrodniczymi i matematycznymi, nie wystarczy poprzestać
na zwykłej relacji o stanie rzeczy w minionych wiekach. Cały czas trzeba też będzie mieć
na uwadze potrzebę pozbycia się fałszywych stereotypów na ten temat, tak silnie
zakorzenionych w powszechnej świadomości, w tym również akademickiej.
Czas więc na wyraźne postawienie problemu niniejszej refleksji: chcemy odszukać
przykłady z odległych wieków chrześcijaństwa, świadczące o istnieniu wizji harmonijnej
współpracy między rozumem przyjmującym Objawienie Boże w Jezusie Chrystusie i
rozumem badającym świat natury metodami nauk ścisłych. Współpraca ta miała
zaowocować duchowością wykazującą ciekawość wobec materialnego stworzenia oraz
podziw dla rozumu Stwórcy. Wydaje się, że takie przekonanie towarzyszyło znakomitej
większości wykształconych chrześcijan i że znalazło swoje odbicie w znacznej liczbie
dzieł wielkich doktorów i ojców Kościoła na przestrzeni wieków.
Przykładów tych będziemy szukać w starożytności (nieco bardziej systematycznie) i w
średniowieczu (tu już bardziej wybiórczo, z racji niezmiernie obfitego materiału).
Znacznie
9
S. Hawking,
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce,
Warszawa 1995, s. 117.
13
więcej czasu niż pozostałym autorom poświęcimy św. Augustynowi, i to z podwójnego
tytułu. Przede wszystkim zostawił on sporo zapisków o wpływie argumentacji
przyrodniczej (głównie astronomicznej) na swoje osobiste wybory wiary. Poza tym jego
autorytet dominował w Kościele zachodnim przez długie wieki, do czasów św. Tomasza
wyznaczając główne ramy teologii.
Będzie to więc poszukiwanie śladów postawy, którą można by zasygnalizować w
formule
philosophia naturalis ancilla theologiae
(„nauki ścisłe w służbie teologii")
10
.
Angielski chemik i teolog zarazem, Alister McGrath, pisze:
„Podczas gdy średniowieczni pisarze wychwalali zalety filozofii jako
ancilla
theologiae
[„służki teologii"], doszedłem do odmiennego, choć oczywiście
pokrewnego wniosku: że najlepiej spełni tę rolę filozofia naturalna"
11
.
B. SZLAKIEM ENCYKLIKI
FIDES ET RATIO
Zachętę oraz inspirację do takiego podejścia można znaleźć w encyklice Jana Pawła II
Fides et ratio
o relacjach między wiarą i rozumem. Przytoczymy tu nieco dłuższy jej
fragment, odnoszący się do Księgi Mądrości ze Starego Testamentu, gdyż wyznaczy on
główny kierunek całej naszej dalszej pracy.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • xiaodongxi.keep.pl